Kłopoty z wodą
„W chwili obecnej narody są gotowe wszcząć wojnę o ropę, ale już niedługo katalizatorem konfliktu zbrojnego może się stać woda” — stwierdza tygodnik Time. „Ograniczone zasoby wody pitnej nie wystarczają zbiorowiskom ludzkim. Ludzie zatruwają i wyczerpują zapasy drogocennego płynu, podtrzymującego wszelkie życie”. Takie niedobory na planecie, której powierzchnię w 70 procentach pokrywa woda, mogą się wydawać nieprawdopodobne. Trzeba jednak pamiętać, że 98 procent to woda słona, niezdatna do picia ani nieprzydatna dla rolnictwa. Brak czystej słodkiej wody nie tylko zagraża zdrowiu, postępowi gospodarczemu oraz życiu roślin i zwierząt, ale też powoduje, że z każdym rokiem coraz prawdopodobniejsze jest szerzenie się głodu. Próby znalezienia innych źródeł często nic nie dają. „Świat uczy się, że istnieją granice ludzkich możliwości przemieszczania wody bez niebezpiecznego zachwiania równowagi w przyrodzie” — stwierdza Time. Jednakże zapasy wody mogłyby gwałtownie wzrosnąć, gdyby ograniczyć straty. Jak się ocenia, 65 do 70 procent wody na świecie marnuje się wskutek nieszczelności, parowania i innego niedbalstwa.
Brak wody
Z nowego raportu FAO (Organizacja do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa) wynika, że do roku 2000 około 30 krajów świata będzie się borykać z poważnym brakiem wody. Według FAO wzmaga się rywalizacja o ograniczone zasoby wody, toteż setki milionów ludzi nie otrzyma nawet tej minimalnej ilości, która jest im potrzebna do przeżycia. Najbardziej zagrożeni są mieszkańcy Bliskiego Wschodu oraz północnej Afryki i krajów leżących na południe od Sahary, a także Węgrzy. Jak informuje wspomniany raport, zamieszczony w paryskiej gazecie Le Monde, mniej więcej 70 procent (a w krajach rozwijających się 90 procent) ziemskich zasobów wody zużywa rolnictwo na sztuczne nawadnianie pól. FAO ocenia, iż ze względu na nieskuteczne metody irygacji aż 60 procent tej wody się marnuje.
"Podziemny skarb"
Uczeni pod kierownictwem brazylijskiego hydrogeologa Heraldo Camposa zakończyli siedmioletni projekt mający na celu sporządzenie map największych zasobów wód podziemnych w Ameryce Południowej. Warstwy wodonośne Guarani, znajdujące się pod pewnymi obszarami Brazylii, Urugwaju, Paragwaju i Argentyny, zajmują łącznie powierzchnię około 1,2 miliona kilometrów kwadratowych i zawierają jakieś 40 000 kilometrów sześciennych wody. Według sprawozdania Global Environment Facility, organizacji do spraw ochrony środowiska, „obecne zasoby mogłyby zaspokajać potrzeby całej ludności Brazylii przez 3500 lat”. W przyszłości ten „podziemny skarb” może posłużyć do walki z procesem pustynnienia, a ze względu na swą temperaturę może stać się alternatywnym źródłem energii. Uczeni mają nadzieję, że mapy warstw wodonośnych pozwolą uchronić obszary, które je zasilają, przed skażeniem pestycydami i nawozami.
Świat pilnuje wody
„Wojny następnego wieku będą wojnami o wodę” — ostrzega Ismail Serageldin, wiceprezes do spraw środowiska w Banku Światowym. Jego zdaniem już w 80 krajach niedobór wody zagraża gospodarce i zdrowiu mieszkańców. Problem nie polega jednak na braku wystarczającej ilości wody na ziemi. Hydrolog Robert Ambroggi mówi: „Ziemskie zasoby wody słodkiej z nawiązką zaspokajają wszystkie możliwe potrzeby człowieka”. Najczęściej kryzys jest wynikiem złego gospodarowania tymi zasobami. Połowa wody wykorzystywanej do nawadniania wsiąka w ziemię lub wyparowuje. W miastach straty z powodu nieszczelnych sieci wodociągowych wynoszą od 30 do 50 procent, a nieraz nawet więcej. „Nadchodzą czasy”, napisano w czasopiśmie The Economist, „kiedy będziemy zmuszeni traktować wodę nie jak powietrze, które mamy za darmo, ale podobnie jak ropę naftową — jak cenny surowiec”.
Odwilż w Andach
Jak informuje ukazująca się w Limie gazeta El Comercio, w ciągu minionych 67 lat niektóre lodowce w peruwiańskich Andach cofnęły się o 850 do 1500 metrów. Francuski glacjolog Antoine Erout przeprowadził badania, z których wynika, że z topniejącego lodu powstało w ciągu przeszło 20 lat ponad 70 nowych jezior i niektóre z nich prawdopodobnie wystąpią z brzegów. Zanikanie lodu i śniegu z lodowca oznacza, że zmniejszą się zapasy świeżej wody potrzebnej na farmach, w systemach nawadniających i elektrowniach wodnych. Zasoby te są też głównym źródłem wody pitnej dla trzech stolic w Ameryce Łacińskiej: Limy w Peru, Quito w Ekwadorze i La Paz w Boliwii. „Czy można sobie wyobrazić, co się stanie, gdy znikną owe zapasy śniegu i lodu?” — pyta El Comercio. Do głównych przyczyn tej sytuacji Antoine Erout zalicza zmiany klimatyczne związane ze zjawiskiem El Niño.
Kurczące się zasoby wody
„Obecnie na każdą osobę przypada o połowę mniej wody niż 50 lat temu” — informuje czasopismo The UNESCO Courier. I zanosi się na to, że światowe zasoby wody dalej będą się kurczyć. Ten gwałtowny spadek świadczy o rosnącym zapotrzebowaniu na wodę pitną, spowodowanym wzrostem liczby ludności oraz rozwojem rolnictwa i przemysłu. Naukowcy zajmujący się oznaczaniem na ziemi miejsc niedoborów wody na niektórych obszarach stan jej zasobów uznali za „katastrofalny”. Innymi słowy, „w razie kryzysu takiego jak susza nie wystarczą one do zaspokojenia potrzeb mieszkańców” — wyjaśnia wspomniane czasopismo i dodaje: „Zaledwie 50 lat temu w żadnym kraju na świecie zapasy wody nie znajdowały się na katastrofalnym poziomie. Dzisiaj w takich rejonach żyje około 35 procent ludności”.
Zdatna do picia?
Autorzy raportu zawierającego wyniki badań przeprowadzonych przez Światowy Fundusz Przyrody (WWF) ostrzegają, że „trzeba podjąć środki zaradcze”, dopóki jeszcze można wpłynąć na jakość wody we Francji. Według WWF tamtejsze wody gruntowe są zanieczyszczone pestycydami i azotanami. Główną przyczyną skażenia wód azotanami jest przenikanie do nich odchodów bydła i świń. W raporcie czytamy, że „ilość odchodów ośmiu milionów sztuk trzody chlewnej w Bretanii jest porównywalna z ilością odchodów pochodzących z 24-milionowego miasta, w którym nie ma oczyszczalni ścieków!” Co więcej, jak informuje WWF, azotany trafiają do wody w wyniku „intensywnego stosowania nawozów w rolnictwie”. Ponadto do produkcji kukurydzy powszechnie używa się pestycydów, co spowodowało wzrost ich stężenia w wodach o jakieś 40 procent powyżej ustalonych norm. WWF zaleca odtworzenie mokradeł i drewnianych umocnień nabrzeży, które by działały jako naturalne filtry wody.
Bezpłatna profilaktyka cholery
Uczeni sądzą, że wynaleźli środek zapobiegający cholerze, który nic nie kosztuje — filtrowanie wody pitnej przez sari! Badacze z Uniwersytetu Stanu Maryland w USA oraz z Międzynarodowego Centrum Chorób Biegunkowych w Dakce w Bangladeszu odkryli, iż bakterie cholery osiedlają się we wnętrznościach widłonogów — skorupiaków wodnych należących do planktonu. Lejąc wodę przez poczwórnie złożone sari, udaje się odcedzić ponad 99 procent bakterii. Następnie sari można łatwo odkazić, wystawiając je na bezpośrednie działanie promieni słonecznych przez dwie godziny, a w czasie monsunów — używając taniego środka dezynfekującego. Londyńskie pismo The Independent informuje, że doświadczenia w terenie rozpoczną się w tym roku, gdy mieszkańcy okolic dotkniętych plagą zostaną przeszkoleni co do stosowania wspomnianych środków.
Rolnictwo groźne dla wody pitnej
Spada jakość wody pitnej we Francji. Według dziennika Le Monde głównym sprawcą zanieczyszczeń nie jest przemysł, lecz rolnictwo. Od drugiej wojny światowej nawozy naturalne są stopniowo wypierane przez nawozy sztuczne, gdyż coraz więcej rolników stosuje nowoczesne metody uprawy. Jednakże nawozy sztuczne dają się łatwo wypłukać z gleby przez opady. Dostają się do wód gruntowych i zanieczyszczają je azotanami. Kiedy niedawno zbadano wodę w całej Francji, okazało się, że co najmniej 2 milionom ludzi dostarczana jest woda pitna o zawartości azotanów przekraczającej normy ustalone przez EWG. Azotany są szkodliwe zwłaszcza dla niemowląt, a łączy się je też z niektórymi odmianami raka u dorosłych.
Gdy pojawia się cholera
Najczęstszym źródłem zakażenia cholerą jest woda pitna. Bakterie wywołujące tę chorobę pochodzą z ludzkich odchodów i dostają się do wody wskutek nieprzestrzegania zasad higieny. Picie lub używanie tej zarażonej wody może spowodować infekcję. Głównym objawem jest biegunka. Prowadzi ona do znacznej utraty płynów ustrojowych, co często kończy się wstrząsem cholerycznym, a nawet śmiercią. Jeśli nie chcesz się zarazić cholerą:
- 1. Używaj wyłącznie czystej, przegotowanej lub przefiltrowanej wody.
- 2. Myj ręce wodą i mydłem przed przygotowaniem posiłku i przed jedzeniem.
- 3. Zakrywaj żywność, chroniąc ją przed muchami.
- 4. Myj surowe produkty czystą lub uzdatnioną wodą.
- 5. Potrzeby fizjologiczne załatwiaj w stosownym miejscu, z dala od studni, rzek i strumieni — nie na otwartym polu.
- 6. Jeśli się ktoś zarazi, jak najszybciej udaj się z nim do lekarza lub ośrodka zdrowia.
Źródło: Światowa Organizacja Zdrowia
Śmiercionośna woda
PERUWIAŃSCY uczeni z Uniwersytetu Narodowego w Limie zbadali 30 próbek wody, pobranych w lokalach publicznych i budynkach mieszkalnych tego miasta. Jak podaje latynoamerykański magazyn Visión, w 29 wypadkach woda była silnie zanieczyszczona bakteriami i fekaliami. Tylko jedna próbka zawierała wodę zdatną do picia.
Ministerstwo Zdrowia w Peru uznało, że 50 procent wody spożywanej przez mieszkańców Limy może przenosić „czerwonkę, dur brzuszny, zapalenie wątroby, cholerę i inne zaburzenia żołądkowo-jelitowe”. Szczególnie dużo mówiło się o tamtejszej epidemii cholery, która zaatakowała około 150 tysięcy ludzi i tylko od stycznia do kwietnia 1991 roku uśmierciła 1100 osób.
Chcąc rozwiązać ten problem, powszechnie zaleca się stosowanie filtrów odwróconej osmozy lub gotowanie wody aż do wyginięcia wszystkich drobnoustrojów chorobotwórczych. Ale sprawa nie jest taka prosta. Czasopismo Visión stwierdza, iż dla „wielu rodzin gotowanie wody przez 10 minut to prawdziwy luksus, bo galon nafty kosztuje przeszło dolara” — znaczną część przeciętnej tygodniówki.
Woda pitna jest zanieczyszczona nie tylko w krajach borykających się z nędzą. Na przykład gazeta The New York Times podaje, że w USA „każdego roku przeciętnie ponad 250 000 dzieci jest narażonych na działanie ołowiu z wody pitnej, występującego w wystarczających ilościach, by hamować ich rozwój umysłowy i fizyczny”. W Europie zaś rośnie zaniepokojenie z powodu skażenia szlaków wodnych. Czasopismo New Scientist informuje, że „spora część europejskich zasobów wody pochodzi z formacji wodonośnych, które są podatne na zanieczyszczenie związkami chemicznymi i substancjami zawierającymi metale”.
Wodna planeta
Jak czytamy w czasopiśmie People & the Planet, gdyby wody całego świata rozprowadzić równo po powierzchni planety, utworzyłyby ocean głębokości 2,5 kilometra. W gruncie rzeczy wszystkie lądy zmieściłyby się w Oceanie Spokojnym i jeszcze zostałoby mnóstwo miejsca. Tymczasem zaledwie 3 procent zasobów wodnych ziemi stanowi woda niesłona. A ludzie mają dostęp tylko do 1 procenta wód słodkich. Reszta jest zamknięta w lodowcach, czapach lodowych albo znajduje się pod ziemią. Ale nawet ten 1 procent wystarczyłby dla 2 lub 3 razy większej liczby ludności niż obecnie. „Niestety, wody słodkie nie są rozmieszczone sprawiedliwie i wszędzie się je marnuje” — z ubolewaniem doniesiono we wspomnianym czasopiśmie. Szacuje się, że dwa miliardy ludzi na ziemi mieszka w rejonach odczuwających dotkliwy brak wody pitnej.
Woda rozwija intelekt
Masz trudności z koncentracją? Może powinieneś pić więcej czystej wody — radzi czasopismo Asiaweek. Jak czytamy, w niektórych szkołach Hongkongu powiadomiono niedawno nauczycieli i rodziców, że picie dużych ilości wody pomaga uczniom zwalczać bierność umysłową. Rodzice usłyszeli, iż dzieci potrzebują od 8 do 15 szklanek wody dziennie. We wspomnianym czasopiśmie powołano się na wyniki badań opublikowanych w książce The Learning Brain (Chłonny umysł), które potwierdzają, że odwodnienie może prowadzić do wolniejszego przyswajania wiadomości. Ale jak poinformowano, najlepiej pić naturalną, czystą wodę, gdyż napoje gazowane, kawa, herbata, a nawet soki mogą wręcz pobudzać organizm do wydalania płynów.
Pragnienie to za mało
„Nie wystarczy pić tylko wtedy, gdy mamy pragnienie” — twierdzi dr Mark Davis, profesor fizjologii. Ponieważ uczucie to pojawia się dopiero po spadku objętości płynów ustrojowych, organizm wielu osób ciągle jest w stanie lekkiego odwodnienia. W miarę starzenia się mechanizm odczuwania pragnienia coraz bardziej szwankuje. Jak donosi dziennik The New York Times, zapotrzebowanie naszego organizmu na wodę wzrasta, gdy jest gorąco bądź wyjątkowo zimno i sucho, gdy zażywamy ruchu, stosujemy dietę albo gdy mamy objawy chorobowe powodujące utratę płynów — biegunkę, gorączkę czy też wymioty. Picie w większych ilościach wskazane jest również przy spożywaniu pokarmów o dużej zawartości błonnika, sprzyja bowiem dobrej perystaltyce jelit. Sporo wody może się znajdować w owocach i warzywach, ale większość naszego zapotrzebowania na wodę zaspokajają płyny. Pragnienie najlepiej gasi woda, gdyż organizm błyskawicznie ją przyswaja. Im słodszy jest napój, tym wolniej odbywa się jego wchłanianie. A ponieważ do trawienia cukrów niezbędne są płyny, lemoniada w gruncie rzeczy wzmaga pragnienie. Z kolei napoje zawierające kofeinę i alkohol działają moczopędnie, a zatem ograniczanie się do nich może prowadzić do odwodnienia. „Dorośli powinni pić co najmniej osiem szklanek wody dziennie” — napisano w The New York Times.